Książka czy film? – Niekończąca się opowieść

Nie kończąca się historia

„Jeśli Nie Kończąca Się Historia, rzeczywistość czy fantasmagoria, na samą siebie oto się zdaje, na świat w tej książce wyrok wydaje!” Mocne słowa wypowiedziane przez Starca z Wędrownej Góry, którego zabrakło mi w adaptacji Wolfganga Petersena. Scenariusz ma spore braki. Nie ma co tego ukrywać. Czy to oznacza, że będę się nad tym filmem pastwić? Nie! Dlaczego? Zobaczcie sami!

„Nie kończąca się historia” Michaela Ende to jedna z piękniejszych baśni, jakie czytałam. Pamiętam, że wybrałam ją jako temat przewodni mojej ustnej wypowiedzi na egzaminie DSD II. Taaaaa! Chodziłam do klasy o profilu ogólnym z rozszerzonym językiem niemieckim. Przez cztery lata byliśmy przygotowywani do tego egzaminu. W klasie maturalnej musieliśmy się określić, o czym chcemy paplać na egzaminie ustnym. Byłam chyba jedyną osobą, która postawiła na baśń. Był to punkt wyjścia do rozmowy na temat tego, że ludzie coraz rzadziej sięgają po książki i ogólnie kondycji czytelnictwa. Tak mi się przynajmniej wydaje. Egzamin zdawałam 11 lat temu. Nie pamiętam szczegółów. Skleroza nie boli. Starość też radość. Pamiętam, że poszło mi całkiem nieźle. Pisemny egzamin trochę położyłam. Nadrobiłam paplaniem. I ogólnie zdałam to wszystko w miarę przyzwoicie. Ale ja przecież nie o tym! Ach, te moje dygresje :)

Nie kończąca się opowieść

Fot. neverendingstory.com

Dlaczego NICOŚĆ pożera Fantazjanę? Bo ludzie przestali wierzyć w marzenia. I jest to motyw przewodni nie tylko książki, ale też obrazu w reżyserii Wolfganga Petersena, który po prostu UWIELBIAM. W trakcie paplania zdałam więc sobie sprawę, że porwałam się na coś niemożliwego. Bo jak ocenić film, do którego ma się ogromny sentyment? „Niekończąca się opowieść” to jedna z moich ulubionych baśni, zaraz po „Labiryncie” Jima Hensona, „Alicji w Krainie Czarów” Harry’ego Harrisa czy „Fantaghiro” Lamberto Bava. Oglądałam ją z milion razy. Zakochałam się nie tylko w samej historii, ale też przepięknie zbudowanych sceneriach (Wieża z Kości Słoniowej serduchoserduchoserducho) oraz muzyce. I nie mam tu na myśli piosenki Limahla, którą oczywiście kocham, ale kompozycje Klausa Doldingera (raz jeszcze Wieża z Kości Słoniowej). Cudowna ścieżka dźwiękowa, której się po prostu nie zapomina. Trudno też zapomnieć Skałojada, Falkora, Starowinkę Morlę i inne fantastyczne stwory zamieszkujące tę krainę, w tym oczywiście Gmorka, który plasuje się na drugim miejscu najbardziej znienawidzonych baśniowych stworów z dzieciństwa, zaraz po przerażającym Jabberwocky! Ekipa pracująca przy tym filmie wykonała kawał dobrej roboty. Wszystko świetnie ze sobą współgrało. Dlaczego jednak Michael Ende był tak oburzony tą produkcją? I jak film ten ma się w stosunku do książki? Czego mu brakuje? Zapraszam do oglądania!

UWAGA! Wraz z księgarnią internetową Bonito.pl przygotowałam dla Was konkurs, w którym do wygrania nie tylko „Nie kończąca się historia” Michaela Ende, ale też misiek… Dokładniej rzecz ujmując – kuzyn Bońka, który postanowił opuścić w końcu moje skromne progi. Będzie mi trochę smutno, ale co zrobić… Szczegóły w filmiku :)

Share This Post
Related Posts
Książka czy film? – Szklana pułapka
Książka czy film? – Zostań, jeśli kochasz
  • Ami Pollack

    Kiedyś wielka fanka „Niekończącej się opowieści” :D Nie wiedziałam, ze istnieje książka :o Chyba będę musiała po nią sięgnąć, dzięki za info :D

    Pozdrawiam! ?

    Jeśli masz chwilę to zajrzyj proszę do mnie: http://czytam-z-pasja.blogspot.com/ ;)