Polowanie na Wilka z Wall Street

Bridget Jones zarzekała się kiedyś, że…

nie zwiąże się z żadnym alkoholikiem, pracoholikiem, megalomanem, związkofobem, emocjonalnym popaprańcem i zboczeńcem, a już w szczególności z osobą, która jest uosobieniem tych wszystkich cech. I co? Choć koniec końców wylądowała w ramionach Marka Darcy’ego, najpierw bezwstydnie baraszkowała z Danielem Cleaverem (ach te wielkie gacie :P). Do czego zatem zmierzam? Ano do tego, że niegrzeczni chłopcy, czy tego chcemy czy nie, potrafią nieźle namieszać w naszych głowach. Zamiast słuchać głosu rozsądku, lgniemy do nich jak ćmy do światła. I pewnie dlatego z takim utęsknieniem czekałam na „Polowanie na Wilka z Wall Street”.

Po lekturze „Wilka z Wall Street” zakochałam się w Belforcie na zabój, choć wiem, że był ćpunem, alkoholikiem, seksoholikiem i oszustem. Wszystkie te cechy zostały genialnie ukazane w filmie Martina Scorsese, który dla jednych jest przereklamowanym, za długim i cholernie nużącym pokazem narkotycznych odlotów, orgii i pijaństwa, poprzetykanym gdzieniegdzie rozmaitymi gagami, a dla mnie doskonałym obrazem tego, do czego prowadzi nieustanne gonienie za czymś, co można by nazwać kapitalistycznym konsumpcjonizmem w najgorszej postaci… Auć… Upadek z takiej wysokości boli.

Belfort po kilku latach znajdowania się na samym szczycie sięgnął dna. I właśnie o tym traktuje „Polowanie na Wilka na Wall Street”, książka, po którą sięgnęłam zafascynowana jego wzlotami i upadkami. I żeby nie było. Raz jeszcze to podkreślam. Nie kręci mnie historia ćpuna, seksoholika, alkoholika i oszusta, tylko arcyoszusta, mistrza perswazji i diabelnie inteligentnego faceta. Bo można gardzić tym, co Jordan Belfort w pewnym momencie sobą reprezentował, ale nie można odmówić mu tego, co osiągnął.  A to że władza i pieniądze popchnęły go w ramiona prostytutek, dilerów narkotykowych i wielu innych szemranych osób to no wiecie… Nie będę go oceniać, bo sama nie wiem, jaką osobą stałabym się mając to wszystko, co miał on…

Żeby już nie przedłużać – zapraszam do obejrzenia recenzji „Polowania na Wilka z Wall Street”, a także konkursu, w którym do wygrania jest ebook „Wilk z Wall Street’, ufundowany przez Upolujebooka.pl. Szczegóły w filmiku :-)

Share This Post
Related Posts
Nie rozumiemy się bez słów by Jacek Sobczyński
Recenzja: Jedyny i niepowtarzalny Ivan (Katherine Applegate)
Recenzja: Ofiara Polikseny (Marta Guzowska)
  • http://books-trapper.blogspot.no Kasia

    Koniecznie muszę się zabrać za Belforta, bałam się książki w oryginale, więc muszę upolować wilka w polskim tłumaczeniu. Po Twoich achach i ochach ;) nie ma wyjścia. I do tego zakochałam się w Parabellum, nie czytając go jeszcze O_o
    będę sprawdzać Twoją blogerska systematyczność. Przyjemnie się ogląda, ale równie miło czyta. :)

    • anita

      Oj tak sięgnij po te książki koniecznie!!!!!! Zapoluj na nie :) Jak nie tradycyjna książka to może ebook?:D

  • http://wielkibuk.com/ Olga

    A wiesz, że mnie totalnie Belfort nie cieszy ani nie kręci. Film był doskonały, ale boleśnie prawdziwy i aż mnie ściskało że ten palant i oszust (przepraszam, ale no nie lubię go wcale a wcale) nie gnije teraz w więzieniu, tylko zarabia kupę kasy na swoich książkach. Bo niby miał oddawać kasę systematycznie, ale znowu ściemnia i znowu kręci. No nie cieszy mnie taki obrót sprawy ;) Ale za to Twoja recenzja bardzo i dobrze, że wróciłaś też na bloga, bo wiesz, że ja czytam :D

    • anita

      nie musisz go lubić haha Sama sobie dziwię się, że wciągnęłam się w to wszystko tak na maksa, że kocham Belforta itd. :D Mam nadzieję, że blogowanie zmobilizuje mnie do zostawiania komentarzy na innych blogach, bo rzadko to robię. U Ciebie chyba mi się to jeszcze nie zdarzyło. Przepraszam :)