Nomen omen by Marta Kisiel

A teraz kill shotem go, KILL SHOTEM!!! Killnij gaaada!

O matko! Tak dobrze nie bawiłam się już od dawna. Dominiko chwalę dzień, w którym Cię poznałam, w którym podsunęłaś mi książkę niejakiej Kisiel, a właściwie MARTY KISIEL – zapamiętajcie to nazwisko! Chociaż znając życie, wszyscy już je pewnie znają :) Nie będę wskazywać palcem, kto jak zwykle jest 100 lat za wszystkimi…

„Nomen omen” to powieść od której nie będzie w stanie się oderwać (nawet nie próbujcie podnosić tyłka z fotela tudzież innego siedziska, na które klapniecie z tą książką, nie uda Wam się :P) i przy której być może posikacie się ze śmiechu (JENNY! No zobaczcie jakim słownictwem przez nią operuję :D). Książka ta jest fantastycznie napisana! Aż dziw bierze, że to twór polonistki – aaaa przepraszam! – przebrzydłej polonistki z romantycznym skrzywieniem, jak mówi o sobie autorka. No i wszystko jasne! W książce niejakiego Rumcajsa z mojej zamierzchłej przeszłości takie cuda jak „killnąć gada osikanym kołkiem” po prostu by nie przeszły. I właśnie dlatego… tak delikatnie mówiąc… nie przepadałam za lekcjami polskiego :) Straszne czasy, mroczne czasy, wieki ciemne :)

Marta Kisiel <3 To zupełnie inna bajka. To zupełnie inna jakość! Dlaczego? O wszystkim mówię w filmiku. Zapraszam więc do oglądania i komentowania! Bezbłędny humor <3



Share This Post
Related Posts
RECENZJA: Czas Żniw oraz Zakon Mimów (Samantha Shannon)
Sezon na Wilka
Recenzja: Starcie królów (George R.R. Martin) + konkurs z Galapagos Films